Forum Legacy of Kain Poland Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Poprawki tłumaczeń Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
robaczek
Starożytny wampir


Dołączył: 05 Wrz 2007
Posty: 869 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 22:36, 29 Lip 2012 Powrót do góry

Specjalnie dla Maleka, żeby miał co robić. Mr. Green
-----------------------------------------------------

PROLOGUE
(PROLOG)

Raziel wchodzi do komnaty Chronoplastu i podziwia jej warstwową budowę, kondygnacje, krużganki i tajemnicze mechanizmy przypominające wielkie zegary oraz jeden wielki mechanizm zawieszony na samej górze komnaty, pod kopułą, na której widnieje ogromna mapa nieba. Po drugiej stronie znajduje się portal, przypominający falującą mgłę. Jednak Raziela tak naprawdę nie interesuje nic z tych rzeczy. Szuka Kaina. Najpierw słyszy głos, a dopiero potem zauważa wampira, który wyszedł z cienia, na górnym poziomie komnaty.

Kain: Nareszcie. Muszę powiedzieć, że jestem zawiedziony twoimi postępami. Myślałem, że będziesz tu wcześniej. Powiedz - zmartwiło cię zamordowanie twych braci?

Raziel powoli schodzi po schodach, na sam dół komnaty, nie zdejmując z Kaina oczu.

Raziel: Zmartwiło cię skazanie mnie na otchłań?

Jedyną odpowiedzią Kaina jest ironiczny śmiech. Potem wampir cofa się do jednego z tajemniczych zegarów i przekręca go.

Kain: Wieczność jest nieskończona, Razielu. Gdy po raz pierwszy wkroczyłem do tej komnaty, wieki temu, nie pojmowałem prawdziwej mocy płynącej z wiedzy.

Kain kończy ustawiać zegar i Chronoplast budzi się do życia.

Kain: Poznać przyszłość, Razielu... widzieć jej ścieżki i strumienie rozchodzące się w nieskończoność... Jako człowiek nigdy nie mógłbym poznać tych zakazanych prawd... Jednakże każdy z nas jest teraz czymś więcej aniżeli był kiedyś... Patrząc na płaszczyzny możliwości, czy nie czujesz całą swą duszą, jak bardzo staliśmy się bogami? I jako tacy, czy nie staliśmy się niepodzielni? Tak długo jak choćby jeden z nas istnieje, jesteśmy całą armią.

Kain schodzi po schodach i zmierza w kierunku drugiego zegara.

Kain: Nasze przyszłości zostały przewidziane - Moebius przewidział moją eony temu. Każdy z nas odgrywa rolę, którą powierzył mu los. Wolna wola to złudzenie.

Kain przekręca kolejną wskazówkę na zegarze. Raziel spogląda na niego z samego dołu komnaty.

Raziel: Odnalazłem Grobowiec Sarafan, Kainie. Jak mogłeś zmienić kapłana Sarafan w wampira?!

Rozwścieczony, Raziel rzuca się na Kaina... który z łatwością powstrzymuje Raziela łapiąc go pazurami za szyję, zanim ten jeszcze zdążył do niego dolecieć i trzymając w powietrzu.

Kain: Dlaczegóż by nie? Trzeba trzymać przyjaciół blisko siebie, Razielu (przysuwa twarz Raziela do swojej), a wrogów jeszcze bliżej.

Kain bez wysiłku rzuca Razielem przez całą komnatę, aż ten ląduje na samym jej dole, a sam zeskakuje z wyższego poziomu i zaczyna powoli podchodzić do Raziela.

Kain: Któż mógłby służyć mi lepiej niż ci, których namiętność i pasja, w tym co robią, wykraczają poza pojęcia dobra i zła?

Raziel powoli podnosi się, rozwścieczony i poniżony, i szybko odwraca się do Kaina.

Raziel: Sarafanie byli zbawcami, broniącymi Nosgoth przed zniewoleniem, które my reprezentujemy. Moje oczy zostały otwarte, Kainie - nie znajduję szlachetności w tym nieżyciu, które narzuciłeś na moje zwłoki bez mojej zgody.

Raziel ponownie rzuca się na Kaina, ale temu ponownie udaje się uniknąć ciosu. Raziel jednak nie daje za wygraną i uderza ponownie i tym razem udaje mu się przygwoździć Kaina do ściany i przydusić ramieniem. Kain w ogóle nie przejął się atakiem Raziela, wciąż jest opanowany, spokojny i lekko rozbawiony. Wydaje się nie zwracać uwagi na ramię Raziela na swym gardle.

Kain: Być może odkryłeś swoją przeszłość, ale tak naprawdę nic o niej nie wiesz! Myślisz, że Sarafanie byli szlachetni? Altruistyczni?

W tym momencie Kain odpycha od siebie Raziela swoją energią telekinetyczną i ten znów przelatuje przez komnatę i ląduje na przeciwległej ścianie, demolując ją. Kain śmieje się i podchodzi do trzeciego, ostatniego już zegara.

Kain: Nie bądź śmieszny. Ich plany i zamiary były takie same jak nasze.

Kain przekręca ostatnią wskazówkę. Ramiona Chronoplastu unoszą się do góry i portal na najwyższym piętrze komnaty budzi się do życia.

Kain: (drwiąco) Prawie mnie miałeś, Razielu...

Kain znika w kuli światła i ponownie pojawia się przy portalu.

Kain: Ale to nie tutaj - lub tak - się kończy. Przeznaczenie gotuje nam więcej zwrotów, nim ten dramat całkowicie się rozwinie...

Kain odwraca się i powoli wchodzi w portal. Raziel szybko się podnosi i biegiem rzuca się na górę. Zatrzymuje się przed samym portalem, przez chwilę spogląda na niego i przywołuje upiorne ostrze, a potem szybko wskakuje w portal.

Raziel, zawieszony w pustce i ciemności, słyszy nieznany mu głos, wołający do niego przez fale eteru. Potem powoli opada na ziemię i wtedy ciemność się rozjaśnia ukazując komnatę, a z mgły wyłania się Moebius, Rzeźbiarz Czasu, i wita go.

Moebius: Raziel... Zbawiciel i niszczyciel... Pionek i mesjasz... Witaj, wieczna duszo... Witaj... u progu swego przeznaczenia...

ARRIVAL
(PRZYBYCIE)

Kontynuując swoją przemowę, Moebius mówi dalej, ale już bez takiego patosu.

Moebius: "Gdzie jestem?" to zwykle padające pytanie. W twoim przypadku "kiedy?" byłoby bardziej właściwe.

Raziel od razu rozpoznał Moebiusa i przypomniał sobie jak niebezpieczny on jest. Podnosi Reavera w obronie, ale wtedy kula na kosturze Moebiusa rozjarza się jaskrawym światłem i upiorne ostrze znika. Zaalarmowany tym i jeszcze bardziej przez to podejrzliwy, Raziel idzie w kierunku Moebiusa.

Raziel: Dobrze więc, stary padalcu - jeśli wolisz, bym użył gołych rąk...

Raziel łapie starca za kark i przygważdża do ściany. Moebius przez moment jest zdziwiony i wystraszony.

Moebius: To całkowicie niespodziewane! Ta kula unieszkodliwia naszych wampirzych wrogów, czyniąc ich bezbronnymi i ubezwłasnowolnionymi. Dziwnym zbiegiem wydaje się wywoływać taki sam efekt na twej osobliwej broni. Lecz musisz mi uwierzyć - nie chcę twej krzywdy.

Raziel: Możesz zrzucić tę dobrotliwą fasadę, Moebiusie. Wiem kim - i czym - jesteś. Powinienem się zabić na miejscu...

Podczas przemowy Raziela zachowanie Moebiusa zmienia się całkowicie. Już nie jest starym magikiem; ten Moebius jest opanowany, pewny siebie i ma pełną kontrolę nad sytuacją.

Moebius: (śmiejąc się) Być może powinieneś, mój chłopcze. Ale nie zrobisz tego.

Raziel zaciska pazury na gardle Moebiusa.

Raziel: Jesteś tego pewien, Moebiusie?

Wydaje się, że Moebius w ogóle nie jest poruszony groźbami Raziela.

Moebius: Moja rola jako Strażnika Czasu, daje mi pewien rodzaj wszechwiedzy, Razielu. Nie, nie zabijesz mnie. Ten zaszczyt należy do twego stwórcy, Kaina, jakieś trzydzieści lat od teraz.

Raziel puszcza go gwałtownie, z obrzydzeniem.

Raziel: Hmpf... Dobraliście się - jesteś tak samo fatalistyczny jak i on.

Moebius: (śmiejąc się łagodnie) Śmierć przychodzi do każdego z nas, Razielu. To tylko kwestia czasu.

Całkowicie opanowany, Moebius odwraca się do Raziela plecami i wychodzi z komnaty.

Raziel: Jak to możliwe, że znasz moje imię? Nigdy się nie spotkaliśmy.

Moebius: Wręcz przeciwnie, Razielu - znam cię bardzo dobrze... I bardzo zasmuca mnie to, jak Kain cię wykorzystał. Znałem cię, gdy byłeś w bractwie Sarafan, Razielu. Byliśmy sobie nawet bliscy.

Raziel: (ze wstrętem) Och, proszę...

Moebius: Na szczęście nie musisz mnie kochać, by być moim sprzymierzeńcem...

Raziel idzie za Moebiusem do przyległej komnaty, zbudowanej na kształt oktagonu. Ściany jej pokryte są malowidłami przedstawiającymi zamordowanie sześciu Strażników Kręgu przez wampira Voradora wiele wieków temu. Obrazy jednak są dziwnie jednostronne. Strażnicy są przedstawienie jako męczennicy, a Vorador jako krwiożercze monstrum. Na środku komnaty stoi dziwna ‘chrzcielnica’ pięknie zdobiona tajemniczymi symbolami.

Raziel: Jesteśmy w Fortecy zakonu Sarafan?

Moebius: Tak, lecz obawiam się, że dni chwały Sarafan dawno już przeminęły. To bardziej... cyniczny i barbarzyński wiek. Moja najemna armia zamieszkuje fortecę - staramy się oddać cześć pamięci Sarafan naszą skromną krucjatą.

Raziel, zaintrygowany, ogląda malowidła w komnacie.

Raziel: Czy to wampir Vorador?

Moebius: Tak, pogromca Kręgu. Najbardziej zdeprawowany i dekadencki przykład całej tej zdegenerowanej rasy. Zarżnął sześciu moich towarzyszy, Strażników, gdy bezbronni, ukrywali się w tej komnacie.

Raziel: (niedowierzając) A ty w jakiś sposób przeżyłeś tę masakrę?

Moebius: Ja i dwóch innych, Krąg został spustoszony; ocalała jedynie nasza trójka.

Raziel: (pogardliwie) Dogodnie... Wybaczysz, że naiwnie nie uwierzę we wszystkie ochłapy informacji, które mi podrzucasz. Masz reputację oszusta.

Moebius: A kto tak brutalnie mnie pomówił? Twój złoczyńca, Kain. Ten, który cię zdradził i zniszczył. Nasz wspólny wróg. Weź pod uwagę źródło, nim mnie ocenisz nazbyt surowo. Zapomnijmy więc o odnawianiu naszej dawnej znajomości. Rozważ jednak sojusz oparty na wspólnych podwalinach - obaj chcemy Kaina martwego. Mogę pomóc ci tego dokonać.

Raziel: Nie chcesz się w to mieszać, starcze. Wiem wszystko o twoich parszywych, małych knowaniach, lecz tu brakuje ci po prostu gruntu pod nogami.

Moebius: Nie doceniasz mnie, Razielu. Pozwól, że ci pokażę...

Moebius czarami rozpala cztery świece stojące na brzegu ‘chrzcielnicy’, a w będącej wewnątrz wodzie zaczyna pojawiać się obraz. Najpierw jest niewyraźny, ale potem ukazuje Kaina. Raziel, jak zahipnotyzowany, zagląda do ‘chrzcielnicy’.

Moebius: Nawet teraz Kain czeka na ciebie, nieświadom, że wyłowiłem cię ze strumienia czasu i przywiodłem tu do siebie.

Obraz w wodzie lekko się zniekształca i pokazuje teraz Kaina stojącego na polanie, u podstawy Filarów, najwyraźniej czekającego...

Moebius: Spójrz jak ciągnie go do tych samych Filarów, które przeznaczone mu jest zniszczyć, pochopnie myśląc, że ci umknął.

Raziel: (zafascynowany) Filary wciąż stoją w tym czasie?

Moebius: Tak, Razielu - są odzwierciedleniem boskich mocy, chroniących życie na tym świecie. My, którzy służymy Filarom, podtrzymujemy tę delikatną równowagę - a przeznaczeniem Kaina jest bycie apogeum, w którym ta równowaga zostanie zachwiana. Przypuszczam, że poznałeś już pustkowie poczynione przez jego straszliwą, samolubną decyzję. Sama egzystencja Kaina jest rakiem tego świata. Tak długo, jak on żyje, całe Nosgoth jest w niebezpieczeństwie.

Obraz w wodzie całkowicie znika.

Moebius: Być może nigdy już nie będziesz człowiekiem, Razielu... lecz możesz z powrotem posiąść istotę człowieczeństwa i szlachetność twego Sarafańskiego dziedzictwa. Idź do niego, Razielu, i zakończ to. Wpierw jednak będziesz musiał odnaleźć wyjście z Fortecy, ale obawiam się, że w tym nie mogę ci pomóc. Moi żołnierze nie zrozumieją twej obecności tutaj - będą próbowali cię zabić. Nie musisz się ich jednak obawiać - nie stanowią dla ciebie żadnego wyzwania. Staraj się jednak zminimalizować ofiary, lecz zrób, co będziesz musiał. (złowieszczo) Wszystkie wielkie posunięcia wymagają kilku męczenników...

THE SARAFAN STRONGHOLD
(TWIERDZA SARAFAN)

Gdy Moebius zniknął, Raziel w końcu miał czas na samotne przyjrzenie się komnacie.

Raziel V.O.: W końcu sam, obejrzałem me otoczenie i odkryłem drugą Komnatę Czasu, z takim samym wejściem, poza jedną różnicą. Ten kryształ miał jakieś znaczenie, ale jakie? Tego jeszcze nie odkryłem.

Wychodząc na korytarz Raziel przygląda się reszcie wystroju Twierdzy.

Raziel V.O.: W całej Twierdzy odkrywałem dowody mej dawnej szlachetności i życia jako kapłana Sarafan. To było dziedzictwo tak brutalnie wyrwane mi w momencie, gdy Kain najechał mą świętą kryptę i mnie zbezcześcił.

Raziel wchodzi do głównego hallu.

Raziel V.O.: Poza zasięgiem przeklętej laski Moebiusa, mogłem poczuć powoli powracającą moc Reavera. Jeśli ta kula osłabiała wampiry, tak jak to zrobiła z Reaverem, to dawała ona Moebiusowi ogromną przewagę nad wrogami. W końcu zrozumiałem, jak krucjata Moebiusa była w stanie tak skutecznie zdziesiątkować wampiry. Jeśli mógł unieruchamiać swych wrogów, byli oni wtedy na jego łasce. Zastanawiałem się jednak, dlaczego laska miała jakikolwiek wpływ na Reavera?

THE REAVER CONVERGENCE
(REAVERY SIĘ SPOTYKAJĄ)

Raziel po raz pierwszy wchodzi do głównej sali Twierdzy i odczuwa niewytłumaczalne zniekształcenie, które nasila się gdy podchodzi do głównej kaplicy.

Raziel V.O.: Gdy zbliżyłem się do wewnętrznego sanktuarium Fortecy, opanowało mnie dziwne, nie dające się opisać uczucie przemieszczenia, zawrotu, gdy sama rzeczywistość zdawała się przemieniać i zaginać wokół mnie. Wydawało się, że zakłócenie to emanowało z ołtarza na końcu kaplicy. Gdy ostrożnie podchodziłem, uczucie przemieszczenia nasilało się z każdym krokiem.

Gdy Raziel wchodzi do kaplicy widzi witraż upamiętniający zamordowanie Williama przed Kaina. Na końcu kaplicy stoi kamienny sarkofag męczeńskiego królewicza.

Raziel V.O.: A więc to był grobowiec ukochanego króla Williama Sprawiedliwego, przedstawionego tu jako męczennika i powód krucjaty Moebiusa. Przypomniałem sobie o podróży Kaina jako młodego wampira, jak Moebius zmusił go do podróży w głąb historii i zabójstwa Williama i tym samym rozniecenia wśród mieszkańców Nosgoth wyniszczającej nienawiści do wampirów.

Raziel wchodzi dalej do kaplicy, staje przy sarkofagu i w końcu dociera do niego, że służy ona także jako ołtarz, ponieważ wyryta na płycie sarkofagu podobizna królewicza trzyma Soul Reavera złamanego na dwoje.

Raziel V.O.: Tu odkryłem źródło przemieszczenia - samego Soul Reavera, leżącego tu niczym jakiś święty relikt... I najwyraźniej złamanego w bitwie pomiędzy Williamem, a Kainem. Nie przypuszczałem, by taka rzecz była możliwa... Oczywiście do czasu, aż Kain roztrzaskał ostrze o mnie, gdy próbował mnie zgładzić.

Raziel, w zadumie, spogląda na swą prawą rękę.

Raziel V.O.: I tak duch zamieszkujący Reavera został uwolniony i przywiązał się do mnie, stając się mą symbiotyczną bronią.

Zahipnotyzowany obecnością Reavera, Raziel niepewnie po niego sięga. Jakby w sympatii, upiorne ostrze budzi się do życia.

Raziel V.O.: Tak oto Reaver spotkał swoje poprzednie ja, wciąż uwięzione w swej materialnej powłoce... Patrzyłem, zahipnotyzowany, jak upiorne ostrze pojawiło się i owinęło wokół fizycznego ostrza...

Raziel delikatnie wodzi ręką po ostrzu, a gdy dochodzi do rękojeści, jego ręka sama za nią chwyta. Reaver przejął kontrolę.

Raziel V.O.: Obejmując swego bliźniaka, swe lustrzane odbicie, długo uśpiony duch Reavera teraz zupełnie się przebudził. I po raz pierwszy poczułem prawdziwą obecność tej drugiej istoty - myślącej, wygłodniałej i obłąkanej z powodu tysiącleci zamknięcia... Teraz Reaver miał całkowitą kontrolę - a ja, w tej chwili jego bezradny nosiciel, poczułem jak ma dusza zostaje wysysana, by odnowić ostrze.

Raziel, bezradny, patrzy z trwogą jak Reaver wysysa jego duchową energię przez jego rękę do złamanego miecza. W końcu dwie połowy scalają się i miecz ponownie jest cały. Reaver uwalnia Raziela, z którego wyssał prawie całą energię, w ostatniej chwili.

Raziel V.O.: Reaver wiedział jednak, że nie może zniszczyć swego nosiciela i gdy zbliżyłem się do granicy zapomnienia, ostrze zwolniło na mnie swój uścisk. Gdy dochodziłem do siebie zrozumiałem, że byliśmy teraz ze sobą związani kruchym przymierzem - Reaver nie był już tylko mą symbiotyczną bronią, lecz rozumnym, rywalizującym o władzę pasożytem.

Gdy odzyskał siły, Raziel zauważył, że za nim stoi Moebius, przyglądający mu się z głęboką fascynacją. Rozwścieczony, Raziel odwraca się do Moebiusa i zaczyna grozić starcowi połączonymi teraz ostrzami.

Raziel: Co mi zrobiłeś, Moebiusie?! To twoja pułapka?!

Moebius: (z obawą) Jakże moja?! Nie zapominaj, że to Kain cię tu sprowadził, nie ja! Podczas gdy mnie przeklinasz, jedyną duszę w Nosgoth zdolną cię poprowadzić i dopomóc, Kain śmieje się z naszej nieporadności i rozkoszuje się twym strachem.

Raziel, złowieszczo, podnosi na starca oba ostrza.

Raziel: Te ostrza, związane teraz w złowrogiej parze, siały terror w sercach istot potężniejszych od ciebie, starcze. Mogę jedynie wyobrażać sobie, co mogą uczynić twej kruchej duszy, związane ze sobą w ten sposób.

Moebius: Razielu, błagam cię, byś poniechał. To nie moja wina. Chciałem ci jedynie pomóc w twej prawej misji.

Raziel: (kpiąco) Cóż to, drżysz, Moebiusie? Opuściła cię twa pewność siebie? Wygląda, że popełniłeś fatalny błąd nie zabierając ze sobą swej cudownej laski. Czy to z niej bierze się cała twa odwaga?

Moebius: (zdesperowany) Posłuchaj mnie, Razielu - nie wiesz co robisz. Poniosłem ogromne ryzyko, pojawiając się tutaj przed tobą tak bezbronny, lecz chętny udowodnienia mych dobrych intencji. Jeśli pozostała w tobie choć odrobina z Sarafana - nie zrobisz tego. Podczas gdy mi grozisz, twój prawdziwy wróg ci umyka!

Raziel: Nie martw się Kainem, starcze. Już wkrótce dołączy do ciebie w piekle. Tak jak powiedziałeś - śmierć przychodzi do każdego z nas...

Raziel ponownie podnosi ostrza, gotowy ściąć Moebiusa.

Moebius: Tak... Koło Przeznaczenia tego wymaga.

Słowa Moebiusa powstrzymały rękę Raziela.

Raziel: Co powiedziałeś?

Moebius: Koło Przeznaczenia - nieuchronny cykl śmierci i narodzin, do którego przywiązani są wszyscy ludzie. Służymy temu samemu bogu, Razielu.

Moebius odzyskał nieco pewności siebie, gdy zobaczył, że jego słowa mają jakiś efekt.

Moebius: Unicestwić mnie byłoby tym samym, czym zamach na samego pomocnika Boga, a wątpię, byś nawet ty chciał podjąć to ryzyko.

Raziel odrzuca Soul Reavera z obrzydzeniem. Widmowe ostrze oddziela się od fizycznego ostrza i znika.

Raziel: Jestem zmęczony twoimi gierkami, Moebiusie. Teraz, gdy wiem, że się mnie lękasz, nie muszę się dłużej tobą niepokoić.

Moebius: Idź więc, Razielu. Odszukaj Kaina i zniszcz go, w imieniu Jedynego Boga, któremu obaj służymy. Ty, który byłeś niegdyś kapłanem Sarafan - zamordowanym, sprofanowanym, zniszczonym i odrodzonym dzięki Jego łasce - jesteś teraz potężnie uzbrojony, by być Jego agentem, Jego instrumentem restauracji i kary.

Raziel: Ma zemsta jest wystarczającym powodem.

Raziel odwraca się od Moebiusa i wychodzi z kaplicy. Starzec zamyka za nim furtę, tak by się bezpiecznie od niego odgrodzić. Wzdycha a ulgą, potem odwraca się i mówi do siebie na głos:

Moebius: Na mą duszę, prawie mnie miałeś, mój mały, niebieski zabójco. Ale była to jedyna szansa, jaką dostałeś, zapewniam cię.

Moebius znika. W końcu sam, Raziel zatrzymuje się, by przyjrzeć się bliżej swej, teraz ulepszonej, symbiotycznej broni.

Raziel V.O.: Mogłem teraz przyzwać ostrze podle mej woli, niezależnie od mej siły. Lecz raz przyzwany, wygłodniały apetyt miecza nie mógł zostać zaspokojony. Pochłaniał dusze swych ofiar... i jeśli dopuściłbym do jego pełnego rozbudzenia, Reaver obróciłby swój głód przeciw mnie.

THE HEART OF DARKNESS
(SERCE CIEMNOŚCI)

Raziel odkrywa w Twierdzy witraż przedstawiający zamordowanie Janosa Audrona przez Sarafan.

Raziel V.O.: A więc to był legendarny Janos Audron - cieszący się sławą najstarszego i najbardziej diabolicznego wampira, jaki kiedykolwiek istniał. Zgodnie z ludowymi przypowieściami, mieszkał na klifach w północnych górach Nosgoth i bezlitośnie żerował na bezbronnych wieśniakach na dole. Jego rządy terroru zakończyły się, gdy Sarafanie w końcu wytropili go i wyrwali jego bijące serce z wciąż żywego ciała. Relikt ten stał się znany jako 'Serce Ciemności' i był podobno obdarzony mocą przywracania wampirzego nieżycia. Dlatego też Sarafanie bardzo go strzegli, by nie wpadł w ręce ich wrogów. Zastanawiałem się jednak, czy Janos Audron rzeczywiście był takim potworem, jakim go tu przedstawiono? Czy była to tylko wyobraźnia artystyczna Sarafan, którzy demonizując swego najmroczniejszego wroga, chcieli dodać sobie renomy?

THE SARAFAN STRONGHOLD
(TWIERDZA SARAFAN)

Raziel dociera w końcu do okrągłej, wysoko sklepionej komnaty, mającej być miejscem pamięci wyniesionych Sarafan.

Raziel V.O.: Dziwne, jak ma historia zatoczyła pełen krąg. Odkryłem, że kaplica ta była miejscem pamięci mych dawnych Sarafańskich braci i mnie samego - wszystkich nas tutaj przedstawiono jako męczenników, a potem wszyscy zostaliśmy tak okrutnie wykorzystani przez Kaina, gdy narzucił naszym szlachetnym ciałom swój dar. Po raz pierwszy zobaczyłem wizerunek mego Sarafańskiego ja, upamiętnionego tu pośród mych poległych kamratów. Torturował mnie widok tego, jaki szlachetny i czysty byłem, a jakim nikczemnym demonem stałem się później. I naszło mnie głębokie uczucie zranienia, straty, a uczucie zdrady, które we mnie wezbrało, było tak obezwładniające, że ledwo mogłem je w sobie zdusić. Wszystko, czego pragnąłem w tej chwili, to znaleźć Kaina i go zniszczyć.

Raziel dociera w końcu na taras Twierdzy, z którego może ją opuścić, a który, w tym momencie, dale mu doskonały widok na Nosgoth.

Raziel V.O.: Wyszedłem i po raz pierwszy ujrzałem Nosgoth w jej dawnej wspaniałości. Krainę mlekiem i miodem płynącą i byłem przekonany, że świat, który opuściłem, był niczym innym jak trupem, łuską bez życia wykrwawioną do sucha przez pasożytnicze imperium Kaina. Tu był ten kruchy świat, który Kain poświęcił dla zachowania swego nieistotnego życia i ambicji, nie zważając na wysoką cenę. Widok ten jedynie pogłębił me zdecydowanie. Wyczuwałem, że Filary leżą na północny-zachód stąd i jeśli Kain rzeczywiście czeka na mnie, by się ze mną zmierzyć, to go nie zawiodę.

THE LAKE
(JEZIORO)

Na brzegu jeziora, koło Twierdzy, Raziel odkrywa zapieczętowane, kamienne drzwi prowadzące do Kuźni Światła.

Raziel V.O.: Nie posiadałem jeszcze środków na przejście tej bariery, lecz ten tajemniczy symbol wyraźnie był kluczem.

Raziel znajduje pierwszy 'checkpoint'.

Raziel V.O.: Gdy przeszedłem obok tego starożytnego punktu orientacyjnego, wiązka energii Reavera została przyciągnięta do kręgu, rozświetlając go. W Świecie Duchów wytworzyło to coś w rodzaju wabika. Jeśli kiedykolwiek zostałbym zgładzony w świecie spektralnym, a ma dusza rzucona w eteryczne wiatry, wabiki te przyciągną mnie z powrotem w bezpieczne miejsce i odnowią.

Raziel dociera do pierwszego 'save pointu'.

Raziel V.O.: Te starożytne obeliski zostały w jakiś tajemniczy sposób dostrojone do mej duchowej esencji. Dotykając ich mogłem stworzyć odcisk mej duszy, a tym samym kamień milowy, do którego mogę powrócić, gdy będę zmęczony, i od którego na nowo mogę podjąć podróż.

Raziel po raz ostatni spogląda na fortecę Sarafan, przed wyruszeniem w dalszą podróż.

Raziel V.O.: Jak tylko wydostałem się z fortecy, od razu wyczułem, że w swoim czasie ma podróż zatoczy pełen krąg z powrotem do tego miejsca. Zinfiltrowanie jej to jednak niemały wyczyn, a taras, który umożliwił mi ucieczkę, był teraz poza moim zasięgiem, pozostawiając te potężne wrota jedynym dostępnym wejściem. Były one zamknięte, lecz podobnie do widzianej przeze mnie wcześniej Komnaty Czasu Moebiusa, ich działanie niechybnie miało związek z wprawionym nad nimi, dziwnym kryształem.

Za jeziorem Raziel natknął się na pola bitewne łowców wampirów Moebiusa.

Raziel V.O.: Te wampiry nie miały nic wspólnego z obłąkanymi szakalami, które pozostawiłem w opustoszałym imperium Kaina. Wydawały się zachowywać wiele ze swych dawnych ludzkich cech. W tej erze wampiry wyraźnie nie były niekwestionowanymi drapieżnikami, którymi byliśmy my. Te istoty były bezlitośnie ścigane i gnębione i pomimo iż wciąż wierzyłem, że wampiryzm był plagą, która musi zostać zmieciona z powierzchni ziemi, to w tej krucjacie nie było nic szlachetnego i prawego. Było to po prostu bezwzględne prześladowanie.

THE CORRUPTION OF THE PILLARS
(ZEPSUCIE FILARÓW)

Raziel dociera do polany Filarów, gdzie - jak powiedział mu Moebius - będzie czekał Kain. Raziel zatrzymał się na chwilę, uderzony pięknem Filarów. W tej erze, Filary stoją prosto i nieskończenie wznoszą się do nieba, ich białe marmurowe kolumny świecą się w słońcu.

Raziel: Filary Nosgoth... nieskazitelne, całe i nieskażone. Jeszcze nigdy nie widziałem ich nie zbezczeszczonych - a jednak coś głębokiego i niezatartego zadrgało we mnie na ten widok. (widząc Kaina) I tam, czekający w samym ich sercu był rak, którego przeznaczeniem było je zniszczyć.

Kain stoi na środku platformy Filarów, plecami do wejścia na polanę. Wygląda jakby spokojnie patrzył i oceniał Filary, czekając na coś. Raziel podkrada się za Kaina, przygotowując upiorne ostrze. Całkowicie świadomy tego i opanowany, Kain mówi do Raziela nie odwracając się.

Kain: Wiem, że tam jesteś, Razielu.

Raziel: Moebius naprowadził mnie na ciebie, Kainie, jednak mogłem się domyśleć, że i tak się tu spotkamy.

Kain dalej mówi, odwrócony plecami do Raziela, odwracając jedynie troszkę głowę.

Kain: A jeśli Moebius powiedziałby ci, że ukrywam się na samym dnie piekieł - rzuciłbyś się w otchłań w pogoni za mną? Moebius poszukuje nieświadomych i nieuważnych, wyciągając swe zdezorientowane ofiary ze strumieni ich przeznaczeń. Trzymaj się z dala od jego sieci, Razielu—

Raziel przerywa, zniecierpliwiony i zmęczony tym długim pościgiem.

Raziel: Oszczędź mi swych zawiłych metafor, Kainie. Goniłem za tobą aż do tego miejsca w jednym celu - zapłacisz za swą zdradę i Równowaga w Nosgoth zostanie przywrócona.

Kain: I czyja wola będzie wtedy wypełniona? Raziela, czy Moebiusa?

Raziel: Nie stać cię na lepszą manipulację moją osobą, Kainie? Teraz odwróć się i staw mi czoła - pościg skończony.

Kain nie odwraca się i podczas, gdy mówi, idzie powoli do przodu i podchodzi do centralnego Filaru Równowagi.

Kain: To nie jest pościg, Razielu. Jesteśmy jedynie pasażerami w Kole Przeznaczenia, zakreślającymi pełne koło aż do tego miejsca. Zostaliśmy tu przywiedzeni z pewnego powodu. Widziałem jednak początek i zakończenie naszej historii i jest ona okrutna i odrażająco pomyślana. Musimy na nowo napisać jej zakończenie, ty i ja.

Raziel: (sfrustrowany) Odwróć się do mnie, Kainie. Nawet ty nie powinieneś ginąć śmiercią tchórza.

Kain w końcu odwraca się w odpowiedzi, zatrzymując Raziela tak długo jak potrzebował.

Kain: Czyż nie jest tradycją spełnienie ostatniego życzenia skazańca?

Raziel: Nie przypominam sobie podobnej uprzejmości z twojej strony.

Kain: Spełnij mą prośbę, Razielu. Wszystko, o co proszę, to byś słuchał.

W tym momencie, nieziemskie, bezcielesne zawodzenie zaczyna być słyszalne, przybierając na sile, gdy zaczyna wypełniać polanę.

Kain: To wzniosły moment naszej klęski, Razielu, apogeum, w którym tor zmienia cała nasza historia. To tutaj zdradzone zostaje całe Nosgoth. W tej chwili Ariel, Strażniczka Równowagi, zostaje zamordowana przez mroczne siły chcące obalić Filary. W tym momencie jej duch wyrywa się na wolność i zagubiony w eterze, próbuje odnaleźć tu drogę. Już widziałeś jak nawiedza te Filary—

Raziel: Przykuta do tego miejsca przez twoją odmowę śmierci. Jesteś powodem choroby tej krainy, tak długo, jak pozostajesz przy życiu, skazujesz Nosgoth na wieczny rozkład.

Kain łagodnie unosi rękę, by uciszyć Raziela i ostrożnie nakazuje mu—

Kain: Uspokój się, Razielu. Patrz na to.

Niebo ciemnieje, zaczyna dąć wiatr, ptaki rozlatują się z polany w popłochu. Narasta niskie, prawie poddźwiękowe dudnienie, jakby zbierała się wielka nawałnica. Kain kontynuuje z niejakim pośpiechem—

Kain: Gdy Ariel ginie, ja rodzę się, by zająć jej miejsce jako Strażnik Równowagi. Takie jest moje przeznaczenie.

Nagle przez polanę przelatuje zniekształcająca wszystko fala energii — telepatyczne uderzenie wypala krajobraz z dźwiękami uderzających piorunów w tle. Kain opiera się o Filar i łapie się za głowę, gdy uderza go ten telepatyczny atak. W tym czasie Filary, białe i nieskazitelne, zaczynają pokrywać się siecią malutkich pęknięć i najpierw stają się czarne, a potem zupełnie czarne, gdy dosięga je zepsucie.

Raziel: ... mój boże...

Gdy telepatyczny atak mija Kain znów zaczyna mówić.

Kain: W momencie mego pierwszego krzyku, ukochany Ariel - strażnik Nupraptor - znajduje jej ciało. Niszczony przez żal i udręczony podejrzeniami zdrady, popada w obłęd, który przelewa się i infekuje wszystkich innych Strażników, którzy są symbiotycznie powiązani - włączając mnie. Reperkusje zabójstwa Ariel zostały dokładnie wykalkulowane... Cały Krąg popada w obłęd, a ja zostaję skażony od momentu mych narodzin, od samego początku niezdolny do wypełnienia roli, jaką zgotowało mi przeznaczenie.

Raziel: Powinienem ci więc okazać taką samą łaskę, jaką ty okazałeś reszcie Kręgu? Beztrosko ich zamordowałeś, by odrodzić ich Filary, jednak twa ręka zawahała się, gdy przyszło ci złożyć ostatnią ofiarę. Co czyni cię wyjątkiem, Kainie? Dlaczego zostaję skazany na zrobienie czegoś, czego ty sam nie miałeś odwagi uczynić?

Kain: Zrzućmy maski moralności, dobrze?! Obydwaj doskonale wiemy, że w tym pościgu nie ma altruizmu. Przywiodło cię tu twe lekkomyślne oburzenie, na które liczyłem!

Kain zobaczył, że Raziel wzdrygnął się na tę obelgę.

Kain: Nie ma się czego wstydzić, Razielu - zemsta jest wystarczającym powodem. Przynajmniej jest szczera. Nienawidź mnie, ale rób to szczerze... Trzydzieści lat od teraz zostałem postawiony przed dylematem - nazwijmy go dwustronną monetą. Jeśli upadnie na jednej stronie, poświęcę się i odrodzę Filary. Lecz będąc ostatnim żyjącym w Nosgoth wampirem, oznaczałoby to zagładę naszego gatunku - Moebius tego dopilnował. Jednak jeśli moneta upadnie na drugiej stronie, odrzucę ofiarę i skażę Filary na wieczny rozpad. Tak czy inaczej, gra jest ustawiona.

Raziel: Więc obaj zgadzamy się co do tego, że Filary są kluczowe i muszą zostać odrodzone.

Kain: Tak, Razielu, właśnie dlatego zakreśliliśmy pełne koło aż do tego miejsca.

Raziel: Więc po tym wszystkim popierasz moje argumenty. By zakończyć tego pata, musisz zginąć, by narodzić się mogli nowi Strażnicy.

Kain: Filary nie należą do nich, Razielu...

Kain rozpościera ręce, mając na celu pokazanie, że mówi o całej ludzkości.

Kain: ... tylko do nas.

Raziel: (zniesmaczony) Twa arogancja nie zna granic, Kainie.

Kain: (śmiejąc się łagodnie) Jest jeszcze trzecia możliwość - wielki sekret ukryty w twojej tu obecności. Lecz jest to sekret, który musisz odkryć sam. Wydobądź na światło swe przeznaczenie, Razielu. Wszystko zostało tu dla ciebie wyłożone.

Raziel: Sam powiedziałeś, Kainie, że twoja moneta na tylko dwie strony.

Kain: Tak mogłoby się wydawać. Lecz przypuśćmy, że rzucisz monetą wystarczająco wiele razy... przypuśćmy, że pewnego dnia... upadnie ona na krawędź...

Kain znika, zostawiając Raziela samotnie stojącego na polanie.

THE PILLARS OF NOSGOTH
(FILARY NOSGOTH)

Raziel dalej rozważa słowa Kaina.

Raziel V.O.: Nie wiem co wstrzymało mą rękę - dlaczego tak chętnie pozwoliłem Kainowi uciec po moim długim pościgu za nim. Nie miałem najmniejszego powodu mu ufać, gdy ocenił mnie tak nisko, a jednak jego słowa mnie zaintrygowały. Zbyt okrutnie mnie wykorzystano, by naiwnie być jego pionkiem, lecz jeśli świat ten rzeczywiście skrywał sekrety, byłem zdecydowany je ujawnić.

Raziel podąża dalej. Nieco dalej, idąc ścieżką, przygląda się niebieskim, sępopodobnym ptakom, które spotykał odkąd wynurzył się z jeziora przy twierdzy.

Raziel V.O.: Od momentu mego przybycia miałem ciągłe i namacalne uczucie bycia obserwowanym. Wyglądało, że ktoś był żywo zainteresowany moją tu obecnością.

Raziel ogląda kamienne drzwi, noszące dziwny acz znajomy obraz antycznego wampira.

Raziel V.O.: Wyglądało na to, że drzwi te były zamknięte od wieków. Zacząłem pojmować, że nie jest przypadkiem, że stoję tu, pod tą skrzydlatą postacią z niebieską skórą i pazurzastymi rękoma niczym moje własne, dzierżącymi ten jedyny w swym rodzaju klucz.

Używając Soul Reavera, Raziel ostrożnie otwiera drzwi.

Raziel V.O.: I tak, z uczuciem powagi i trwogi, otworzyłem antyczne drzwi i przekroczyłem próg.

THE ELDER GOD

Raziel z ciekawością wchodzi w starożytne, podziemne korytarze i w końcu staje na progu majestatycznej groty. Pośrodku widnieją Filary, sięgające aż tutaj znad powierzchni ziemi, objęte platformą, którą zdobią antyczne symbole, a która otoczona jest wodą i odbija światło ścian. Raziel wchodzi na platformę i ogląda malowidła na ścianach okrągłej komnaty. W postaciach na nich rozpoznaje siebie, jako niebieską, uskrzydloną istotę, ale to wszystkie podobieństwa. W myślach próbuje poskładać wiadomość przedstawioną na malowidłach.

Raziel V.O.: Gdy wszedłem do komnaty poczułem, że była zamknięta od setek, może nawet tysięcy lat. I mimo iż komnata z pewnością została zbudowana, gdy wzniesione zostały Filary, wiedziałem, że żadna ludzka ręka nie mogła stworzyć tego miejsca i pewnie ludzkie oczy nigdy go też nie oglądały... Otaczające ją ścienne malowidła przedstawiały uskrzydloną rasę, której rysy były tak podobne do moich, lecz piękne, gdy moje były groteskowe... i anielskie, gdy me były demoniczne. Próbowałem rozszyfrować te obrazy... wielka wojna, lecz z wojami, jakich nigdy dotąd nie widziałem... Filary wzniesione przez skrzydlatą rasę, która dzięki nim pokonała swych wrogów... Znów skrzydlate istoty, wijące się w agonii, najwyraźniej opanowane przez ten sam głód krwi, który i mnie niedawno jeszcze doskwierał... A w całej komnacie - przedstawione wszędzie - obrazy samego Reavera. Czy Kain chciał, bym właśnie to odkrył? Zastanawiałem się...

W tym momencie Raziel słyszy głos Eldera, jakby ten odpowiadał na nigdy niezadane na głos pytania.

Elder God: Kłamstwa, Razielu.

Raziel od razu rozpoznał głos Eldera i od razu też odkrywa, że ten dobiega spod platformy. Gdy staje na jej krawędzi widzi wyraźnie, że Filary sięgają jeszcze głębiej, w mroczne odmęty tego niby-jeziorka, a wokół nich owinięte, wiją się macki Eldera.

Elder God: Nie daj się zwieść.

Raziel: Ach, mój antyczny 'dobroczyńca'... A już zaczęła kiełkować we mnie nadzieja, że rozstaliśmy się na dobre. Twe milczenie było odświeżające, dopóki trwało. Bez wątpienia masz też wygodnie nie dający się opisać słowami powód na przebywanie tutaj?

Elder God: Nie bądź bezczelny, Razielu. Jestem wiecznie obecny - tutaj i wszędzie, teraz i zawsze. Jestem nieruchomym środkiem obracającego się koła, piastą przeznaczenia świata.

Raziel: Być może jednak nie aż tak ważną, jak chciałeś, bym myślał. Twój wpływ na mnie wydaje się nieco słaby. Wydaje się, że już dłużej cię nie potrzebuję, lecz zgaduję, że ty wciąż potrzebujesz mnie.

Elder God: Ta zuchwałość jest poniżej ciebie, Razielu. Nie zapominaj, że masz tu do wykonania zadanie. Masz wobec mnie zobowiązania.

Raziel: Zobowiązania? Chcesz, bym okazał wdzięczność za "dar", którego nawet nie chciałem? Zapomniałeś już, że to ty zmusiłeś mnie do zamieszkiwania tego ohydnego zewłoka—

Elder God: Przywróciłem ci twą właściwą formę, Razielu. To Kain cię zniszczył. Ten sam wróg, któremu pozwoliłeś wymknąć się z rąk. (złowieszczo) Nie zawiedź mnie, mój sługo...

Raziel: Nikomu nie służę - ani tobie, ani Kainowi... ani twojemu służalczemu Moebiusowi.

Elder God: (złowieszczo) Moebius jest mym dobrym sługą. Mam ich wielu.

Raziel: A jeśli powiedziałbym mu, że czci gigantyczną kałamarnicę, sądzisz, że jego wiara by osłabła?

Elder God: Stałeś się uparty, Razielu. Zważ jednak na to, że obejmując węża, zapraszasz truciznę do swego serca. Kain to zwodnicza bestia - zwiedzie cię i oszuka. Szczycisz się swą wolną wolą, lecz pozwalasz temu degeneratowi kierować swym postępowaniem.

Raziel: Nie mam złudzeń co do praworządności jego i wszystkich innych. Po prawdzie, jestem wystawiony na manipulacje ze wszystkich stron. A poszukuję jedynie prawdy.

Elder God: To są niezaprzeczalne prawdy, Razielu - ból narodzin, śmierci i odrodzenia - to jest Koło Przeznaczenia, oczyszczający cykl podtrzymujący życie. Wampiry są bluźnierstwem, plagą, która wysysa duchową energię z tej krainy. Tamują cykl życia i śmierci - ich dusze pozostają w ich nędznych zewłokach. Jednak Koło musi się obracać, śmierć jest nieuchronna i nie można się jej wyprzeć. Nie uciekniesz przed swym przeznaczeniem, Razielu. Jesteś mym pożeraczem dusz, pogromcą wampirów, żniwiarzem ich niewiernych dusz. Bądź niezachwiany. Zakończ tą pasożytniczą plagę wampirów i odnów Nosgoth. Krew Kaina winna być na twych rękach.

Raziel: Kain w istocie zasługuje na śmierć za skazanie mnie na tę odrażającą formę. Lecz czy i kiedy go zabiję, zadecyduję tylko i wyłącznie ja sam.

Elder God: Kain zniszczył cię bez cienia wyrzutów sumienia. Wydarł duszę z twego szlachetnego ciała, a po tym, jak służyłeś mu wiernie przez tysiąc lat, pozbył się ciebie w Otchłani z powodu zachcianki powodowanej zazdrością. Przypomnij sobie swój gniew, Razielu, niech prowadzi on twą rękę.

THE PILLARS CHAMBER
(KOMNATA FILARÓW)

Raziel przepływa obok Eldera i wtedy słyszy:

Elder God: Nie zawiedź mnie.
oraz Twe przeznaczenie wzywa.
oraz Zniszcz Kaina.
oraz Mądrze zrobisz słuchając mnie, Razielu.
oraz Postępuj ostrożnie, Razielu.

TERMOGENT FOREST SWAMP
(BAGNA LASU TERMOGENT)

Raziel przepływa przez zalane korytarze pod Filarami i w końcu wyłania się daleko od nich, na bagnach.

Raziel V.O.: Wypłynąłem w zupełnie innym otoczeniu. Światło dnia ledwie przesączało się przez zwarte korony leśnych drzew. Odkryłem tu również starożytne ruiny - niezaprzeczalnie jedną z Komnat Czasu Moebiusa, od dawna jednak zapieczętowaną i pozostawioną na pastwę bagien. Obecnie nie posiadałem środków, by złamać pieczęć, ale pomyślałem, że w swoim czasie mógłbym je zdobyć.

Dalej na bagnach Raziel natyka się na starą furtkę, którą wykopuje. Wtedy słyszy skrzeczenie spłoszonych ptaków, szybko odwraca się w kierunku źródła dźwięku i odkrywa, że był obserwowany. Na tarasie, wysoko nad nim, stał wampir Vorador, który zaraz zniknął, jak tylko odkrył, że Raziel go zobaczył.

Raziel V.O.: Tak więc mój czający się obserwator został odkryty. Stwór zniknął, gdy zrozumiał, że został zauważony, lecz widziałem go przez moment, a jego rysy aż nadto go wyróżniały. Był to wampir Vorador, monstrualny zabójca namalowany w Twierdzy. Dziwnym było, że istota na tyle bezczelna, by w pojedynkę zaatakować Krąg, unikała konfrontacji ze mną. Dobrze więc, jeśli Vorador nie chce przyjść do mnie, ja przyjdę do niego. Lecz wpierw muszę znaleźć sposób na dotarcie do tamtego tarasu.

Podczas poszukiwań drogi na taras Raziel zauważa też niedostępne dla niego przejście, wysoko na skałach.

Raziel V.O.: Wyglądało, że kiedyś było tu przejście wiodące na północ, w góry. Było jednakże zawalone i znajdowało się dla mnie zbyt wysoko, bym mógł się do niego dostać. Być może później znajdę sposób, by pokonać te przeszkody.

Raziel w końcu dociera na taras.

Raziel V.O.: Mojego czającego się przyjaciela nigdzie nie było widać, lecz teraz riuny te jeszcze bardziej mnie zaintrygowały. Poznałem, że te starożytne symbole znajdowały się również w komnacie pod Filarami i zrozumiałem, że to miejsce kultu było zamknięte dla wszystkich, prócz posiadacza Reavera.

DARK FORGE
(KUŹNIA MROKU)

W Mrocznej Kuźni Raziel odkrywa malowidła przedstawiające uskrzydloną rasę, podobne do tych z komnaty pod Filarami.

Raziel V.O.: W całym tym miejscu kultu malowidła przedstawiały uskrzydloną rasę, apokaliptyczną wojnę z ich równie nieludzkimi przeciwnikami. Wyglądało, że skrzydlate stworzenia były nie tylko budowniczymi Filarów, lecz również tego enigmatycznego miejsca i tak samo jak komnata Filarów, tak i to miejsce było przyozdobione symbolami Reavera, przedstawionego z czcią oddawaną świętej ikonie.

Gdy Kuźnia Mroku zbudziła się do życia, Raziel podszedł do głównego jej źródełka.

Raziel V.O.: Gdy zbliżyłem się do ołtarza, poczułem nagle jak Reaver przyspieszył z własnej woli, zupełnie jak w kaplicy Williama. Równowaga mocy namacalnie się zachwiała. Żarłoczny i posiadający własną wolę, Soul Reaver miał teraz kontrolę, a ja byłem ledwie jego bezradną marionetką. Reaver zatopił się w tajemniczym ołtarzu, wchłaniając energię, która z niego biła i osuszył całe miejsce z jego mocy. Zaspokojony, Reaver uwolnił mnie i gdy odzyskałem kontrolę, zrozumiałem, że te starożytne ołtarze były kuźniami zbudowanymi, by dodać Reaverowi mocy konkretnego żywiołu.

Po wyjściu z głównej komnaty Kuźni Raziel zauważa fontannę żywioły, która teraz się aktywowała.

Raziel V.O.: Teraz rozumiałem przeznaczenie tajemniczych źródełek, które widziałem podczas mej podróży tutaj. Były to fontanny żywiołów, każda z nich dostrojona do odpowiedniej esencji. Gdy przekułem ostrze, każda fontanna w Nosgoth dostrojona do tego żywiołu, samoistnie się aktywowała. Nowe moce Reavera nigdy nie były permanentne, lecz fontanny pozwalały mi na ponowne napełnienie go energią poprzez skąpanie go w bijącej z nich, elementarnej energii.

Raziel w końcu podchodzi do kamiennych drzwi, którymi wcześniej tu wszedł, a które teraz są zamknięte.

Raziel V.O.: Koncentryczne koła, jedno opisane w drugim. Znałem ten symbol z wrót zamykających inne miejsce kultu, które widziałem obok Twierdzy Sarafan. Być może teraz, uzbrojony w elementarną moc mroku, mógłbym tam wrócić i wejść.

THE VAMPIRE VORADOR
(WAMPIR VORADOR)

Gdy Raziel wyszedł z Kuźni Mroku, natknął się na Voradora — zastał go, jak stary wampir opiera się o kolumnę u wejścia, twarzą do bramy i najwyraźniej czeka na Raziela.

Vorador: Marny i obdarty z ciebie zadatek na zbawcę...

Raziel: Vorador.

Vorador: Widzę, że moja reputacja mnie wyprzedza...

Raziel: Istotnie.

Vorador: (z ironią) Mam nadzieję, że dobra.

Vorador obchodzi Raziela dokoła, podczas gdy mówi. Ogląda jego pazurzaste dłonie, podobne do swoich, strzępy skrzydeł, niebieską skórę, a Raziel na to wszystko pozwala.

Vorador: Obserwowałem cię odkąd wyłoniłeś się z tamtej śmierdzącej fortecy. Dziwne, że twe przybycie zbiega się z zepsuciem Filarów. Zastanawiam się jednak, czy jesteś katalizatorem tych wydarzeń, czy na nie odpowiedzią?

Raziel: (zimno) Nie wiem, o czym mówisz.

Vorador: Powiem więc wprost: poddaję w wątpliwość twe pochodzenie, przybyszu. Twój widok, wypełzającego ze zgniłych czeluści fortecy Moebiusa, zmusza mnie do zastanowienia się nad twym celem tutaj. A co powinienem sądzić o twym wyglądzie? Wyraźnie nie ludzki i bardziej demoniczny niźli wampirzy. I Filary - to nie przypadek, że twe przybycie na tamtą polanę było zwiastunem zniszczenia Filarów. Więc pytam cię wprost: jesteś narzędziem zniszczenia Filarów, czy ich zbawienia?

Raziel: Żadnym z nich.

Vorador: (lekko poirytowany) Dobrze więc, spójrzmy na drugą stronę monety. Śledziłem twą podróż i obserwowałem, jak z łatwością odkrywałeś sekrety zamknięte i zakazane od tysięcy lat. Droga, którą podążałeś jest otwarta dla tylko jednej istoty...

Vorador przerywa, gdy odkrywa prawdę.

Vorador: Ty nie wiesz, czym jesteś, czyż nie?

Raziel: Byłem wieloma rzeczami... Jeśli uważasz mnie za nieświadomego, oświeć mnie.

Vorador po prostu się śmieje i odwraca z odrazą.

Vorador: Do czego zmierzam... ten świat jest stracony - niech weźmie go sobie ludzkie bydło.

Raziel: Oczekiwałem po tobie czegoś więcej aniżeli potulnej kapitulacji.

Vorador: Wieki prześladowań dały mi lekcję. Pięćset lat temu nasza rasa została niemal wytępiona przez fanatyczną krucjatę Sarafan. I teraz ten sam, chory dramat znów się rozgrywa. W ledwie dekadę wiejskie opryszki Moebiusa prawie dokonały tego, czego nie zdołali Sarafanie. (teraz do siebie) Wampiry mieszające się w sprawy ludzi... spójrz, do czego nas to doprowadziło...

Raziel rozważa to przez moment, a potem pyta:

Raziel: Co mam więc sądzić o sekretach, które odkryłem? Malowidłach uskrzydlonej rasy, Filarów i Reavera?

Vorador: Bajki, chłopcze. Złudzenia antycznej kultury, kurczowo trzymającej się nadziei na długo po tym, jak świat ich odrzucił. Ich linia wyginęła, aż pozostał tylko jeden ze Starożytnych - podtrzymywany jedynie przez obowiązek i niezachwianą wiarę w stare przepowiednie...

Vorador podchodzi bliżej do Raziela, podczas gdy mówi, aż prawie stykają się ‘nosami’.

Vorador: Lecz widzisz... nawet jeśli jesteś tym, kim wydajesz się być, to nie ma to już znaczenia... Po prostu przybyłeś za późno. Janos Audron - Strażnik Reavera, ostatni ze Starożytnych i mój stwórca - został zamordowany przez Sarafan prawie pięć wieków temu. Tylko on miałby odpowiedzi, których szukasz, lecz jego tajemnice umarły wraz z nim. Nie wiem, jak udało ci się zajść aż tak daleko bez jego pomocy - albo bez Reavera, skradzionego pięćset lat temu przez Sarafan. Obawiam się, mój przyjacielu, że ty - i my wszyscy - nie mamy szczęścia.

Vorador znika, a Raziel w końcu pozostaje sam na tarasie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez robaczek dnia Nie 1:25, 15 Lip 2018, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
robaczek
Starożytny wampir


Dołączył: 05 Wrz 2007
Posty: 869 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 1:25, 15 Lip 2018 Powrót do góry

Przenoszę temat o poprawkach JĘZYKOWYCH tutaj. Inne niedoróbki proszę zgłaszać w temacie o stronie (jak niedziałające rzeczy i inne)

Malek napisał:
To odkryłem swego czasu nieco bolesną drogą, ale na szczęście ja się nie pastwię na innymi gdy im wytykam wpadki. Razz

BO1: Zbroje i Bronie

Flesh Armor

Kain: Jakże dognodnie

-----

Wraith Armor / Upiorna Zbroja

Kain: Zbroja ta została wykuta w najbardziej nieczystej Kuźni Dusz; zahartowana w ogromnej agonii torturowanych dusz. Metal tylko częściowo istnieje w świecie ludzi, powodując jej mieszczanie się pomiędzy namacalnym, a eterycznym stanem.

Niektóre zwroty (co zauważyłem już przy Plecaku Kaina) brzmią dziwnie. "mieszczanie się pomiędzy namacalnym, a eterycznym stanem." "najbardziej nieczystej Kuźni Dusz"

-------
Iron Sword

miecz dobrze będzie mi służył w żciu i po nim

------------
Axes

rządy mordu



rządy mordu - to się popisałam w jednym słowie dwa błędy zrobić, to tylko ja potrafię. Mr. Green

Obie bronie już poprawione. Co do Upiornej Zbroi i "dogodnie". Sama wiem, że to dziwnie brzmi, ale nie znajduję lepszego tłumaczenia. Jeżeli ktoś ma propozycje, to zapraszam.

Oryginalny tekst: "This armor was spawned in the most impure of Spirit Forges; tempered from the seething agony of tortured souls. The metal exists only partially in the human realm, causing it to fade between tangible and ethereal states."

Tłumaczenie (nieco poprawione): Zbroja ta została wykuta w najbardziej nieczystej (jaki jest stopień najwyższy słowa "nieczysty"? "najnieczystszy"? głupio to brzmi) z Kuźni i zahartowana w ogromnej agonii torturowanych dusz. Metal tylko częściowo istnieje w świecie ludzi, powodując jej przenikanie pomiędzy światami namacalnym, a eterycznym.


Oryginalny tekst: How Convenient - nie chcę tego przetłumaczyć jako "wspaniale". Pozostało mi tylko "jakże dogodnie". Heh, ten zwrot pada w serii dwa razy, bardzo mi się podoba, ale nie mam na niego pomysłu Wink


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Malek
Starożytny wampir


Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 714 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Malek's Bastion (Inowrocław)

PostWysłany: Nie 11:57, 15 Lip 2018 Powrót do góry

W troszkę bardziej wolnym tłumaczeniu:

"Zbroja ta została wykuta w najmroczniejszej Kuźni Dusz i zahartowana w cierpieniu torturowanych dusz. Pancerz tylko częściowo istnieje w świecie ludzi, będąc na przemian w stanie materialnym i eterycznym."

Co do "how convenient" zarówno Raziel jak i Kain stosowali to jakby chcieli powiedzieć, "jakże wygodny zbieg okoliczności". Tak robi to Raziel kiedy na początku SR2 zauważa, że ot tak sobie Moebius był zupełnie gdzie indziej gdy jego "współpracownicy" byli wesoło mordowani przez Voradora, zostawiając Moebiusa i Mortaniusa z całkowitą kontrolą nad Kręgiem.

Ja się akurat "jakże dogodnie" nie czepiam, przeszkadzało mi "dognodnie". Razz W wolnym tłumaczeniu zarówno Kain jak i Raziel pewnie mówią "ciekawy zbieg okoliczności", bo oboje niezbyt wierzą w przypadek, szczególnie Kain.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
robaczek
Starożytny wampir


Dołączył: 05 Wrz 2007
Posty: 869 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 1:15, 22 Lip 2018 Powrót do góry

Co do Wraith Armor, to napisałam to jeszcze inaczej, ale nie chce mi się wklejać.

"How convenient", kiedy mówi to Raziel rzeczywiście można przetłumaczyć jako "ciekawy zbieg okoliczności", ale w przypadku Flesh Armor to nie przejdzie. Tu jest użyte bardziej jako właśnie jako "dogodne". Kain opisuje to jako: "dobrze jest, bo zbroja wysysa krew, a ja mogę w tym czasie mordować". Zbieg okoliczności tu pasuje jak pięść do nosa.

Jak ma coś jeszcze, to podsyłaj.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Malek
Starożytny wampir


Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 714 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Malek's Bastion (Inowrocław)

PostWysłany: Nie 12:19, 22 Lip 2018 Powrót do góry

Raziel wkracza do komnaty Chronoplastu, obserwując jej piętrowe kondygnacje i tajemne mechanizmy tarczowe. Zauważa również zagadkowe urządzenie zawieszone ze sklepienia kopuły oraz falujący, migoczący portal znajdujący się na końcu komnaty. Żadna z tych rzeczy go jednak nie interesuje. Szuka Kaina. Nagle słyszy głos, a następnie Kain wychodzi z cieni w których ukrył się na wyższym piętrze komnaty.

Kain: Nareszcie. Muszę przyznać, że jestem rozczarowany twoim postępami. Spodziewałem się, że będziesz tutaj wcześniej. Powiedz mi - czy zamordowanie twoich braci było dla ciebie problemem?

Raziel powoli schodzi po schodach nie spuszczając Kaina z oczu.

Raziel: A czy było dla ciebie problemem zrzucenie mnie do Otchłani?

Jedyną odpowiedzią Kaina jest ironiczny śmiech. Cofa się do jednego z mechanizmów i przygotowuje się do jego aktywacji.


Kain: Wieczność jest niepowstrzymana, Razielu. Kiedy po raz pierwszy wkradłem się do tej komnaty, wieki temu, nie byłem w stanie pojąć prawdziwej potęgi płynącej z wiedzy.

Kain przekręca mechanizm, aktywując Chronoplast.

Kain: By znać przyszłość, Razielu - widzieć jej ścieżki i strumienie rozchodzące się w nieskończoność... Jako człowiek nigdy nie zdołałbym zrozumieć tych zakazanych prawd. Jednak każdy z nas jest kimś więcej niż był kiedyś. Czy nie czujesz całą swoją duszą, że jesteśmy niczym bogowie? Jeśli tak, to czyż nie jesteśmy niepodzielni? Tak długo jak choćby jeden z nas istnieje, jesteśmy legionem...

Kain schodzi po schodach do drugiego rzędu mechanizmów.

Kain: Nasze przyszłości są przesądzone - Moebius przewidział moją eony temu. Każdy z nas odgrywa rolę napisaną mu przez przeznaczenie. Wolna wola jest złudzeniem.

Kain przerywa swój wywód poprzez przekręcenie drugiego mechanizmu. Raziel piorunuje go wzrokiem z dołu komnaty.

Raziel: Odnalazłem Grobowiec Sarafan, Kainie. Jak mogłeś zbezcześcić ciało kapłana przemieniając go w wampira?

Ogarnięty furią, Raziel rzuca się na Kaina. Ten jednak jedną ręką z łatwością łapie upiora za gardło w trakcie skoku.

Kain: Dlaczegóż by nie? Musisz trzymać swoich przyjaciół blisko Razielu - a wrogów jeszcze bliżej.

Bez żadnego trudu Kain zrzuca Raziela na podłogę komnaty. Następnie sam opada niżej i zbliża się do leżącego widma.

Kain: Któż mógłby mi służyć lepiej niż ci, których pasje wykraczają poza pojęcia dobra i zła?

Raziel, rozwścieczony i upokorzony, powoli powstaje i obraca się w kierunku Kaina.

Raziel: Sarafanie byli bohaterami, broniącymi Nosgoth przed zepsuciem, które my reprezentujemy. Moje oczy są otwarte, Kainie - nie odnajduję żadnej godności w nieżyciu które bezczelnie wymusiłeś na moich zwłokach!

Raziel naciera na Kaina. Wampir unika ciosu, jednak ponowny atak Raziela przyciska Kaina do muru. Ramię widma znajduje się na gardle wampira. Kain wygląda na niewzruszonego atakiem Raziela. Jest opanowany, może nawet delikatnie rozbawiony. Pozwala Razielowi przyciskać go do muru i kontynuuje swoje drwiny, ich twarze milimetry od siebie.

Kain: Być może odkryłeś swoją przeszłość, ale nic o niej nie wiesz. Myślisz, że Sarafanie byli szlachetni? Altruistyczni?

Kain przełamuje uchwyt Raziela i odrzuca go od siebie wybuchem telekinetycznej energii. Raziel uderza w ścianę, krusząc ją siłą uderzenia. Kain śmieje się i podchodzi do ostatniego mechanizmu.

Kain: Nie bądź naiwny. Ich motywacje były takie same jak nasze.

Kain (kpiąco): Prawie mnie dopadłeś, Razielu.

Kain znika w rozbłysku światła i pojawia się na najwyższym poziomie, naprzeciwko portalu.

Kain: Jednak to nie tutaj i w ten sposób to się skończy. Przeznaczenie obiecuje więcej zwrotów akcji zanim ten dramat dobiegnie końca.

Kain odwraca się i pewnie przechodzi przez portal. Raziel wstaje i pędzi przez schody na górę. Zatrzymuje się na chwilę, następnie wskakuje przez portal by dalej ścigać Kaina. Zawieszony w ciemności, słyszy nieznany głos wołający do niego przez nicość. Gdy Raziel opada na podłogę, a komnata wyłania się z ciemności, Moebius Rzeźbiarz Czasu wychodzi z mgły by go powitać.

Moebius: Raziel... Odkupiciel i niszczyciel... Pionek i mesjasz... Witaj, duszo zagubiona w czasie... Witaj, u bram swego przeznaczenia.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
oQo
Hylden


Dołączył: 24 Kwi 2013
Posty: 244 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Częstochowa

PostWysłany: Wto 15:06, 24 Lip 2018 Powrót do góry

No to Ja widzę, dałem iskierkę dla ognia. Jak nic w ciągu roku 20 następnych wersji ^ ^


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Malek
Starożytny wampir


Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 714 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Malek's Bastion (Inowrocław)

PostWysłany: Wto 15:19, 24 Lip 2018 Powrót do góry

Plebiscyt na najbardziej dosłowne tłumaczenie intra SR2 2018.
Plebiscyt na najbardziej kwieciste tłumaczenie intra SR2 2018.
Plebiscyt na najbardziej odjechane tłumaczenie intra SR2 2018.
Plebiscyt na najbardziej okaleczone tłumaczenie intra SR2 2018.
Plebiscyt na najbardziej popularne tłumaczenie intra SR2 2018 (wygra uczestnik z najlepszymi plecami w jury).


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
oQo
Hylden


Dołączył: 24 Kwi 2013
Posty: 244 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Częstochowa

PostWysłany: Wto 17:08, 24 Lip 2018 Powrót do góry

To ostatnie, to albo Ty, albo robaczek tedy ^ ^


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Malek
Starożytny wampir


Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 714 Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Malek's Bastion (Inowrocław)

PostWysłany: Wto 21:22, 24 Lip 2018 Powrót do góry

Robaczek na pewno wygra na lokarchives. Razz


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001/3 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)